Nie ważne jak się zaczyna — lekcja konsekwencji
Wstęp – czasami trzeba przegrać, żeby wygrać
Przysłowia są mądrością narodu. W moim przypadku w pełni sprawdziło się to: „nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy”.
Cały sezon wyglądał jak niekończący się test cierpliwości. Niby łowiłem, niby coś się działo, ale wyniki nie dawały satysfakcji. Byłem raz trzeci, raz piąty, trafiała się „gondola” – a to wciąż nie zaspokajało mojego ego.
Kombinacje i chaos
Próbowałem wszystkiego: pellet jasny, pellet ciemny, kukurydza – mniej zmielonej, zmielonej więcej. Raz zakładałem „buła”, raz na haczyk wędrowało coś śmierdzącego. Na treningach działało, a na zawodach wychodziła — kicha.
Do tego zmieniałem zestawy (spławiki i haczyki) oraz sposoby nęcenia. W końcu zdałem sobie sprawę, że mam wszystkiego za dużo. Za dużo było myślenia, a za mało konsekwencji.
Powrót do korzeni
Postanowiłem więc, wrócić do tego, czego nauczył mnie śp. Adam Kruk — starej, dobrej szkoły węgiersko-czeskiej, uzupełnionej o trochę nowoczesności.
Zbudowałem własną filozofię: dwa sposoby łowienia – kukurydza i pellet. Dwa miejsca nęcenia. Duża częstotliwość podawania „kapselkiem”, zero kombinacji. I przede wszystkim – konsekwencja. I uwierzcie to zadziałało. Na tyle nawet, że koledzy Mistrzowie to zauważyli. Zaczęli mnie trochę doceniać?
Finał – satysfakcja i szczęście
Wreszcie nadszedł Finał Ligi Mistrzów na łowisku „Krystyna”. Dwa dni, cztery tury, walka do końca. Udało się! Drugie miejsce, a w sercu radość jak za złoto. Zagrała konsekwencja ale …. to też bardzo ważne: szczęście w losowaniu.
Wniosek? Czasem wystarczy zaufać doświadczeniu, wyłączyć chaos i po prostu robić swoje. Bo naprawdę – nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy.

Moje wnioski na przyszłość:
- Mniej kombinowania, więcej konsekwencji.
- Zaufaj prostym rozwiązaniom.
- Nie zmieniaj planu po 10 minutach.
- Stara szkoła nadal działa!
Jeszcze jedno!
Szczęście, szczęściem, ale jeszcze trzeba je wykorzystać, a do tego trochę umiejętności trza mieć
LINKI: