Puchar Trapera na łowisku Krystyna – 115 kg ryb

Puchar Trapera na łowisku Krystyna

Puchar Trapera na łowisku Krystyna – 115 kg ryb, 6 miejsce i nowe Krystynki w boju

Puchar Trapera na łowisku Krystyna odbył się 23 i 24 maja. Były to dwa dni łowienia, cztery tury i każda po 3,5 godziny. Czyli niby dużo czasu, jednak każdy, kto łowi na zawodach, dobrze wie, że zegarek nad wodą ma własne poczucie humoru. Najpierw człowiek spokojnie rozkłada sprzęt, a potem nagle okazuje się, że do końca tury zostało pięć minut.

Ostatecznie zająłem 6 miejsce na 18 startujących. Łącznie złowiłem ponad 115 kg ryb, głównie karpi, chociaż trafiły się też trzy karasie. Wynik uważam za bardzo przyzwoity, szczególnie, że obsada była naprawdę mocna. Oczywiście, mogło być lepiej, bo kilka decyzji można było podjąć inaczej. Jednak z drugiej strony, po takich zawodach człowiek ma nie tylko wynik, ale też konkretną wiedzę na kolejne starty.

Nowe Krystynki i testy zestawów

Najważniejsze było dla mnie to, że mogłem sprawdzić nowe koncepcje spławików. Nowe Krystynki poszły do boju, dlatego nie było to tylko łowienie „na wynik”, ale również bardzo solidny test sprzętu. Sprawdzałem różne zestawy, reakcję spławików, prowadzenie przynęty i zachowanie przy konkretnych braniach.

Wnioski po zawodach:

  • nowe spławiki mają bardzo duży potencjał,
  • kilka zestawów wymaga jeszcze dopracowania,
  • stanowisko potrafi wyglądać pięknie tylko na papierze,
  • sąsiad z boku może być większym problemem niż brak ryb,
  • 115 kg ryb to dobry test dla sprzętu i dla cierpliwości.

Stanowisko numer 2, czyli lekcja pokory

Najbardziej żałuję dwóch tur na stanowisku numer 2. Na pierwszy rzut oka wyglądało naprawdę dobrze. Jednak w praktyce okazało się trudniejsze, niż sądziłem. Dodatkowo los postanowił doprawić sytuację odrobiną „sportowej złośliwości”, ponieważ za każdym razem po prawej stronie siedzieli świetni zawodnicy. A jak wiadomo, dobry zawodnik obok nie tylko łowi swoje ryby, ale czasem bardzo skutecznie przekonuje również twoje, że u niego jest ciekawiej.

Dlatego trochę to stanowisko spaprałem. Nie ma co udawać, że było inaczej. Zabrakło kilku trafnych decyzji, być może szybszej reakcji i lepszego dopasowania taktyki. Jednak właśnie po to są takie zawody. Człowiek wraca zmęczony, ale głowa dalej łowi.

6 miejsce i ponad 115 kg – jest satysfakcja

Mimo błędów jestem bardzo zadowolony. Szóste miejsce w takim gronie to wynik, który przyjmuję z uśmiechem. Ponad 115 kg ryb pokazuje, że tempo było dobre, a sprzęt i zestawy dały radę. Co ważne, nowe Krystynki przeszły bardzo konkretny sprawdzian.

Więcej tekstów o łowieniu, sprzęcie i moich testach znajdziesz tutaj: https://strefaryby.pl/blog
A jeśli ktoś chce zobaczyć sprzęt Maver, z którego korzystają zawodnicy w Europie, warto zajrzeć tutaj: https://www.maver.net